„Holy Machine” to maszyna oferująca usługi religijne, działająca jak bankomat; na ekranie dotykowym znajduje się interaktywna Pieta z Villeneuve-lès-Avignon http://pl.wikipedia.org/wiki/Enguerrand_Quarton, Enguerrand Quarton, ok. 1455. Pomysł oparty jest na kombinacji dwóch pozornie wykluczających się rzeczywistości – religii i techniki: To uproszczony rytuał w wersji elektronicznej. Maszyna może być postrzegana jako karykatura racjonalnego, zmechanizowanego życia, ale także jako nowa forma religijności. Od podejścia i wiary zależy, czy jest traktowana poważnie czy z przymrużeniem oka; oba podejścia się nie wykluczają. Projekt pokazywany był latem 2009 roku przed katedrą we Fryburgu (Szwajcaria).
Rozmowa z Księdzem Grzegorzem Ostrowskim:
Kamila Szejnoch: Maszyna, którą zaprojektowałam, to maszyna katolicka. Katolicyzm jest religią bardzo namacalną, mamy obrazy i figury. Stąd ekran dotykowy. Moim punktem wyjścia były też zamknięte kościoły w Zachodniej Europie; zamknięte, lub przekształcone w coś innego. Skoro nie ma kościoła, zróbmy coś zamiast; gdy bank jest zamknięty, mamy bankomat.
Ks. Grzegorz Ostrowski: Zacznę od intencji, które w tej formie nie są niczym nowym. Jeśli zamawiamy intencję, szczególnie w sanktuariach, często znajdujemy w kościele skrzynkę. Piszemy na kartce prośbę modlitwy za zmarłego, za siebie lub kogoś innego i wrzucamy. Tyle, że kościele katolickim intencja równa się prośbie o odprawienie mszy. Nasza intencja jest zazwyczaj odczytywana publicznie, ale czasem, na przykład na Jasnej Górze, ojcowie fizycznie nie są w stanie wszystkiego przeczytać. Wtedy mówią: Modlimy się w tych intencjach, które dzisiaj zostały złożone. Maszyna pod tym względem nie jest więc innowacją. W kościele wrzucamy kartki i nie dostajemy potwierdzenia, ale chodzi o to samo.
O materializację. No właśnie, w maszynie mamy bardzo konkretną sytuację, oni wszyscy razem siedzą tam na ekranie...
Rzeczywiście, ludzie niekoniecznie kierują swoje prośby bezpośrednio do Jezusa. Niektórzy zawsze przedstawiają je Matce Bożej, albo innym Świętym. Mają przeświadczenie, że osoba święta przychodzi z pomocą, że ich problem zaniesie przed tron Boga. Uważam tylko, że samo wydarzenie biblijne na ekranie nie jest najlepsze. Jest to najboleśniejszy moment dla człowieka wierzącego -Jezus zdjęty z Krzyża. Bardziej adekwatna byłaby scena przedstawiająca nauczanie Jezusa albo Jego Zmartwychwstanie.
Ale z punktu widzenia religii, cykl przeżywany każdego roku zawiera również zmartwychwstanie. W tym sensie wszystkie sceny do niego prowadzą, więc nie ma to dla mnie znaczenia. A obraz jest piękny; opowiada, a ma też w sobie ponadczasowość ikony.
Oczywiście artystka nie przywiązuje większego znaczenia do głównego motywu... Ale przejdźmy do rzeczy bardziej kontrowersyjnej, czyli spowiedzi. Spowiedź jest sakramentem. A każdy sakrament to spotkanie człowieka z Bogiem, poprzez osobę kapłana. Sakrament wymaga pewnej formy, w tym przypadku jest to wyznanie grzechów personalne, a nie na kartce, nie przez Internet.
A spowiedź on-line?
To niemożliwe. Takie strony wprawdzie działają, ale na podobnej zasadzie jak maszyna. Dla mnie osobiście to rzecz kontrowersyjna, bo nie jest to sakrament pokuty. Oczywiście przyznanie się przed sobą to pierwszy krok, żeby rozpocząć pracę nad sobą, można się przyznać przed automatem, ale trzeba pamiętać, że to tylko „maszyna zwierzeń”. Człowiek, który potrzebuje rzeczywistego komunikatu potwierdzenia, że jego grzechy zostały odpuszczone, nie wrzuca swojego wyznania grzechów do jakiejś skrzynki, tylko przystępuje do sakramentu pokuty. Jezus Chrystus, odchodząc z tego świata przed dwoma tysiącami lat, dał taką władzę kapłanom. Chrystus przyjmuje to, co kapłan uczyni. To kapłan w imieniu Chrystusa decyduje. Może się nieraz mylić...
Dla mnie jest to kwestia umowna, kapłan w pewnym sensie zachowuje się jak maszyna. On wie tylko tyle, ile człowiek mu powie. Czyli ostatecznie Bóg decyduje, czy ktoś został rozgrzeszony. Może się też zdarzyć, że ktoś czegoś nie powiedział...
Kapłan, udzielający rozgrzeszenia, nie udziela go z grzechów zatajonych, tylko wyznanych. Kiedy człowiek zatai jakiś grzech, staje z nim przed Bogiem. I wtedy potrzebny jest czyściec, oczywiście jeśli człowiek nie zasłużył na wieczne potępienie. Ale nie możemy posądzać penitentów, którzy przychodzą do sakramentu pokuty, że ukrywają część grzechów. Czasami spowiedź rzeczywiście odbywa się na zasadzie mechanicznej, szczególnie w okresie Wielkiego Postu, Adwentu... Księża całymi dniami słuchają spowiedzi, udzielają rozgrzeszenia, zadają pokutę, ewentualnie dają krótką naukę... To nie jest jednak maszyna, jeżeli kapłan usłyszy poważny grzech, może nie udzielić rozgrzeszenia. Natomiast w automacie nie ma odbiorcy.
Automat kładzie nacisk na osobę. To ode mnie zależy, czy traktuję moją intencję poważnie, czy na żarty.
To prawda.
Maszyna mówi też o relatywności formy Kościoła, obrządku, obrządek się zmienia i może zmieni się jeszcze bardziej.
Forma sakramentu pokuty jest przyjęta od wieków i cały czas praktykowana. Kościół musi co prawda nadążyć za tym co się dzieje w świecie, bo Kościół to my wszyscy; jesteśmy dziećmi techniki, internetu. Pewne rzeczy są jednak nienaruszalne. Nie da się uczestniczyć we mszy świętej przez środki masowego przekazu... Ta msza jest pomocna, ale nie można w niej w pełni uczestniczyć.
Miałam zamiar pokazać karykaturę pewnej tendencji - mechanizację życia, zamienianie rytuałów społecznych w ‘fast food’.
Rozumiem, ale czy nie za daleko posunięte wnioski? Gdy podchodzi się do życia wewnętrznego poważnie, jest odwrotnie. Mechanizacja oczywiście następuje, ale nie we wszystkich obszarach. Jeśli się podchodzi do życia wewnętrznego poważnie, jest odwrotnie. Jako przykład można podać miejsca, które są naznaczone obecnością Matki Bożej, jak Lourdes czy Fatima. Spowiedź odbywa się tam dzień i noc, przez 24 godziny na dobę są tam tłumy ludzi. Człowiek tego potrzebuje…
Może i za daleko posunięte wnioski, ale to forma karykatury.
Sądzę, że maszyna może być formą pomocy człowiekowi. Na lotniskach, na dworcach mamy kaplice, gdzie możemy się pomodlić... Nawet jeśli celem tej karykatury jest zwrócenie na coś uwagi, może lepiej potraktować maszynę pozytywnie – jako nową formę religijności? Uważam, że każda forma, która miałaby zbliżyć człowieka do Pana Boga jest właściwa. Oczywiście z zaznaczeniem, że nie jest to sakrament pokuty. Jeżeli człowiek ma barierę przed pójściem do sakramentu pokuty może maszyna pomoże mu przełamać zahamowania i pokona tą barierę.
Czyli Ksiądz odebrał by maszynę pozytywnie?
Pozytywnie, z zaznaczeniem, że stałaby w określonych miejscach, na przykład przy zamkniętych w ciągu dnia świątyniach. Ksiądz nie musi tego przeczytać przed obrazem czy figurą, ale mam świadomość, że moja prośba została zarejestrowana w miejscu sacrum, a nie profanum. Jest oczywiście później odbiorca, który intencje zanosi na ołtarz. Intencje nie są zatrzymane w próżni. Człowiek potrzebuje pewnego rodzaju potwierdzenia. Jeżeli coś zapisuje oczekuje potwierdzenia, że to zostało przyjęte. Człowiek potrzebuje...
...paragonu
|